Pan de Talleyrand wybitnie nadaje się do kierowa¬nia sprawami tego świata i dziwi mnie, że utracił łaski cesarza,* bo wiem, że zawsze posiadał sztukę dostosowywania się z wyjątkową zręcznością do charakteru każdego człowieka. Mówi mało, co ułatwia mu ważenie własnych słów. Ponieważ zdobywa wiedzę jedynie drogą konwersacji, nie lubi dyskusji, w czasie których mógłby zdradzić swoje braki w zakresie solidnego wykształcenia. Nie nadrabia owych braków elokwencją, bo na to, żeby być elokwentnym, trzeba porywów du¬szy, a pan de Talleyrand jest do tego stopnia opano¬wany, że nie potrafiłby stracić tego opanowania, nawet gdyby chciał. Nie ma łatwości słowa, bo na to, żeby dobrze mówić, trzeba mieć łatwość pisania, a ten czło¬wiek, zresztą tak bystry, nie .jest w stanie napisać choćby jednej ze stron, które pod swoim nazwiskiem publikuje. Jednak jego najbłahsze nawet wypowiedzi,
kiedy tego chce, odznaczają się wykwintem i wdzikiem, których niepodobna naśladować. | |
|